O wszystkim (Reklama: ,)

A więc spodobał ci się pomysł zesłania twego wuja na wysepkę z aktywnym wulkanem? Bystry jest, dałby sobie radę. Nadona zostaje? Dzieci są jeszcze małe, ale masz całkowite prawo, by trzymać ją w zamkniętych apartamentach i samemu zająć się ich wychowaniem. Vergerin zadygotał z obrzydzenia. Ach, przecież mimo wszystko może się okazać, że jest w nich coś wartościowego pocieszył go wielkodusznie Paulin. W potomkach Chalkina i Nadony? Niemożliwe. Vergerin podszedł do szafy, gdzie przechowywano dokumenty Warowni. Zanim jednak ją otworzył, zwrócił się do Paulina: Mam zaczynać od zaraz, czy czekać na decyzję Zgromadzenia? Ponieważ nie wiedzieliśmy, czy udało ci się uciec z łap Chalkina, postanowiliśmy, by wykwalifikowani młodsi synowie i córki Lordów spróbowali swoich sił przy przywracaniu tu porządku. Ty przecież znasz tę Warownię o wiele lepiej od nich, więc może sprawowałbyś ogólny nadzór? Vergerin odetchnął głęboko i pełen ulgi uśmiech rozjaśnił jego twarz. Z tego, co wiem o sytuacji w tej Warowni i demoralizacji wśród dzierżawców, potrzebna mi będzie każda para chętnych do pracy rąk potrząsnął głową. Nie twierdzę, że mój zmarły brat był najlepszym gospodarzem na Pemie, ale nigdy nie dopuściłby do takich zaniedbań… a weźmy jeszcze do tego żałosne pomysły Chalkina, że Nici nie będą opadać, bo przeszkodziłyby mu w organizowaniu hazardu! Ktoś cicho zastukał. Gdy Paulin odpowiedział, w uchylonych drzwiach ukazała się głowa Ireny. Skłoniliśmy obsługę kuchni, by przygotowała coś do jedzenia. Gwarantuję tylko tyle, że klah jest gorący, a chleb prosto z pieca. Vergerin spojrzał na siebie. Nie mogę usiąść do jedzenia, póki się trochę nie umyję

(Reklama: , )